Wszystkie »

  • Wpisów: 90
  • Średnio co: 8 dni
  • Ostatni wpis: 11 dni temu, 16:02
  • Licznik odwiedzin: 2 011 / 772 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
fikcyjna24
 
czasami znow chciala bym usiasc w starych trampkach i podartych dzinsach na parapecie jak  w bidulu i marzyc , miec nadzieje i sile. dzisiaj nie potrafie tego pierwszego i nie mam pozostalych dwoch. zostala mi tylko szynka w lodowce na ktora z reszta nie mam ochoty, ale wiem ze Wujek szybko si nia zajmie. dobrze by bylo go nauczyc zeby mi po fajki śmigał do sklepu.
 

fikcyjna24
 
''DZIWKO ZARAZIŁAŚ MNIE MIŁOŚCIĄ!''


Nie jestem szalona, po prostu moja rzeczywistość znacznie różni sie od Twojej...
 

fikcyjna24
 
Zamieszkalam we Francji, zakochalam sie w tym kraju, w tym miescie. wynajmuje jakas mala obskurna klatke, pokoj z kuchnia ale dla mnie i dla mojego psiaka Wujka to wystarczy. pracuje w pobliskiej kawiarni, narazie na zmywaku do poki nie zalapie lepiej jezyka. w moim mieszkaniu w Polsce aktualnie mieszka kolezanka, jakos tak trafnie sie zlozylo ze potrzebowala mieszkania, zaszla w ciaze starzy ja wyrzucili jej facet to gapa ale przynajmniej ma prace i nie zostawil jej w tak ciezkich chwilach.

schudlam  z 5 kg ostatnio nie spalam caly tydzien,dopiero od 2 dni normalnie sypiam i sie odzywiam. zaczyna mi brakowac kasy na towar, nie wiem co zrobie
  • awatar Vashburni: dla własnej przyjemności piszę opowiadanie , gdzie splatam moje własne przeżycia z fantasy ;)
  • awatar fikcyjna24: @Vashburni: to moze byc ciekawe...
Pokaż wszystkie (2) ›
 

fikcyjna24
 
spakowalam sie, nie moge tu utknac a wiem ze jak zostane jeszcze jeden dzien dluzej w Berlinie to zgnije tu.
wzielam beztrosko torbe kurtke gitare i psa i wyszlam.
po drodze jakis bezdomny poprosil od papierosa, strasznie od niego walilo jakims spirytem. no coz.
udalam sie do kasy na pks ale na biet  i tak i tak mnie nie stac.

ruszylam wiec w strone nie Holandii a Francji. moze tam spotka mnie cos lepszego? musze sie streszczac bo urlop mi leci.

jestem w Saarlouis. musze poodbierac maile, mam ze soba laptopa . Aldona wydzwania i grozi ze sobie cos zrobi jesli nie wroce. musze poszukac sobie jakiejs miejscowki na noc... i miejca gdzie podladuje baterie do lapca.

ze zlapaniem stopa bylo trudniej (pies) ale podolalismy, przez conajmniej 100km jechalismy z babka ktora jechala jakims wiekszym wozem i cala droge musialam z nia spiewac jakies niemieckie ballady, chcialam jej kupic chociaz kawe no ale pieniadze gdzies nie moga znalezc do mnie drogi.

moze zaraz pojde na ulice gdzies pograc na gitarynie, jestem piekielnie glodna nic nie jadlam od rana... musze znalezc kogos kto zajmuje sie dilka tutaj
 

fikcyjna24
 
impreza... poszly ze dwie krechy. jak ja sie po tym swietnie czuje! wiem ze moge zrobic wszystko nie czuje przemeczenia, mam wiele mysli z torych mozna cos zlepic! ahhh...

Przyszli wczoraj goscie, dwie dziewczyny i trzech chlopakow w tym jedna para.

facet jakiejs laluni zaczol sie do mnie bezczelnie podwalac a ta idiotka zamiast wziasc za szmaty jego to zaczela sie buntowac w moim kierunku!

nie droga pani, tak nie bedzie,  dupie mam jej chlystka i ją ale niech sie do mnie sucz nie rzuca jak gówno w przereblu!

skonczylo sie na tym ze wyleciala za drzwi z hukiem razem ze swoim teletubisiem, na szczescie krew sie nie polala chociaz blisko bylo. Ja zaczepna nie jestem, ale jak ktos mnie zaczyna ostro prowokowac...
 

fikcyjna24
 
kiedy wszystko sie juz uciszylo, uspokoilo, wyszly  te dwie trzebiotki rozanielone. po odbytej z nimi rozmowie (w sumie to moja pierwsza rozmowa z Kim) okazalo sie, ze dziewczeta poznaly sie wlasnie wczoraj w klubie dlatego Aldona tak szybko wyszla.co lepsze, stwierdzila ze nie rusza sie nigdzie, zakochala sie na zaboj i chce zostac z Kim tutaj. SPADŁAM Z KRZESLA - ALE SPOKO. poawanturowalysmy sie troche, Aldona dostala odemnie w twarz -( paskudnie sie z tym czuje)

kiedy zaczelam sie pakowac weszla do mnie do pokoju i chciala porozmawiac. nie mialam ochoty, rzucilam w nia butem. rozplakala sie.

kiedy wychodzilam z torba zatrzymala mnie w drzwiach, przelamalam sie u usiadlam by spokojnie porozmawiac
okazalo sie ze Aldona miala raka
a jakis rok tam wygrala z nim walke, teraz ceni zycie dwa razy mocniej niz kiedys i chce z niego czerpac same korzysci.

co teraz?

co z Holandia?

zostane jeszcze dzisiaj na noc, przemysle co robic, czy wracac do domu? t miala byc przygoda zycia a teraz okazuje sie ze nie mam pieniedzy nawet na bilet powrotny! mam echo w portwelu.

Kim zaprosila dzisiaj swoich znajomych na impreze, chce zebysmy poznaly jej przyjaciol. impreza? znowu? i tak juz latam dobrze naczochrana, ide w pizdu gdzies sie poblakac po miescie, nie mam ochoty siedziec w domu. ani troche.